wtorek, 30 kwietnia 2024

O trudnych sprawach i chwili radości

Minisłowniczek: link = adres internetowy - wszystko to co jest tu napisane na czerwono, wystarczy kliknąć :) 



Z powodu "urwania się" Maurycego na przedłużony długi weekend zaplanowane spotkanie z Maurycym się nie odbyło ;)
Ale za to pojawiła się niespodziewanie nowa osoba a mianowicie Arsen - mąż Irenki. Niedawno miał 60-te urodziny i dzięki temu mógł opuścić Ukrainę i dołączyć do rodziny w Warszawie. Trudno pisać radość obojga, że już cała rodzina jest bezpieczna...
Oczywiście z tej okazji trochę porozmawialiśmy o traumatycznych wojennych przeżyciach, ale tylko trochę bo to nie czas na trudne wspomnienia, to czas na radość i ulgę. Irenka z Arsenem przygotowali też dla nas pyszne słodkości. Mamy nadzieję, że kiedy Arsen opanuje już trochę nasz trudny język opowie nam więcej o tym jak przeżyć w warunkach zagrożenia, jak się na takie sytuacje przygotować. O tym, że jest to bardzo potrzebne trochę opowiedziała nam Monika rekomendując informacje Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.


Monika przekazała nam też dwie smutne wiadomości
  • u naszej koleżanki Bożeny zdiagnozowano guza mózgu i czeka ją trudna operacja
    Bożenko, trzymamy kciuki i modlimy się za Ciebie
  • z kolei Edward został dotkliwie pobity i pogryziony w autobusie przez dwóch imigrantów z krajów Wschodu i przechodzi rekonwalescencję, przy czym trzeba zauważyć, że Edward mimo traumatycznego przeżycia opowiedział Monice o z darzeniu z dużą dozą humoru, co z kolei Monika nam tez przekazała. Za powrót do zdrowia Edwarda też się oczywiście modlimy.
     

A potem rozmawialiśmy o wyborach do Parlamentu Europejskiego, o tym jak jest to bardzo ważne w aktualnej sytuacji geopolitycznej, toczącej się wojnie w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, napiętej sytuacji miedzy Tajwanem i Chinami... Bycie częścią europejskiej wspólnoty jest dla bezpieczeństwa Polski ogromnie ważną sprawą, ale takiej wspólnoty, która nie da się zwieść na manowce prorosyjskiej polityki.
Przy okazji okazało się, że nasza Bożenna kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego, więc spora gromadka podpisała listy poparcia dla jej ugrupowania.
I tak na sprawach radosnych, smutnych i niepokojących upłynęło nam to ostatnie kwietniowe spotkanie.


Przypominamy adres mailowy:

senior-swd@egonet.pl



środa, 24 kwietnia 2024

"Matejko nieznany. Dzieła z kolekcji prywatnych"

Minisłowniczek: link = adres internetowy - wszystko to co jest tu napisane na czerwono, wystarczy kliknąć :) 




Czyli wystawa na Zamku Królewskim.
Byliśmy w dwóch grupach. Oprowadzał nas kurator wystawy dr Mariusz Klarecki. Super ciekawe historie opowiadał i o Janie Matejce, o Jego obrazach, o namalowanych postaciach. O historii niektórych obrazów a szczególnie tej najtrudniejszej - wojennej.
Były też historie kolekcjonerów i prywatnych właścicieli obrazów i rysunków Matejki. Oraz tajemnice aukcji i aktualnych cen niektórych dzieł.


A jakie wrażenia uczestników?
Marysia:
Uczta duchowa. Lekcja patriotyzmu dla kazdego niezaleznie od wieku. Znamy historię Polski, ale pokazanie jej w sztuce jest podstawą do takiej zwykłej dumy narodowej.
Bardzo dziękuję Monice za zorganizowanie tego spotkania.



Chętni w bonusie dostali także odwiedziny na przepięknej wystawie "Włoskie widoki Van Wittela" - bardzo skojarzył się nam z warszawskimi widokami Canaletta :).
Dziękowaliśmy Mariuszowi brawami!


Mamy zaproszenie do Pałacu pod Blachą na urodziny Króla Stasia 11/12 maja i na czerwcowe promocje ksiązki dr Mariusza o wojennych stratach kolekcji prywatnych mieszkańców Warszawy (w Kordegardzie).

I serdecznie Was zapraszamy na krótką opowieść Mariusza Klareckiego o zamkowych filiżankach :) Filiżanki z początku i połowy XVIII w.

Zamkowi Królewskiemu i Panu Mariuszowi serdecznie dziękujemy za te cuda! Będziemy do Was wracać!




Przypominamy adres mailowy:

senior-swd@egonet.pl



niedziela, 21 kwietnia 2024

Irenka zaprosiła na koncert...

Minisłowniczek: link = adres internetowy - wszystko to co jest tu napisane na czerwono, wystarczy kliknąć :) 



W sobotę 20 kwietnia w pałacyku Konopackiego. Filii domu kultury Praga. Odbył się występ chóru seniorek SENIORITA i pokaz taneczny zespołu Gracja z Wawerskiego Centrum Kultury. Wielką przyjemnością było słuchanie i wspólne podśpiewywanie znanych piosenek. Tanga i walców.
Nasza Irena i jej koleżanka Zosia były głównymi gwiazdami, bo podczas śpiewu uśmiech nie schodził z ich ust. Ta ich radość udzielała się całej widowni. Godzina czasu a tyle pozytywnej energii.


Był obecny Pan Małżonek (dostaliśmy od niego prezenty - widokowki z Kijowa podczas prezentacji Ireny o Kijowie) i ich Córka.
Żałujcie, że nie było Was.


Słowa uznania dla pani dyrygent Marii Augustyniak i akompaniatora Marka Wolniewicza.
Irena wielka! Opanowała bardzo dużo polskich piosenek.

Mały fragment koncertu, większy kawałek się produkuje :)



Relację przysłała Marysia - jedyna nasza koleżanka obecna na tym koncercie



Przypominamy adres mailowy:

senior-swd@egonet.pl



środa, 17 kwietnia 2024

Warsztaty ekologiczne Laudato si'

Minisłowniczek: link = adres internetowy - wszystko to co jest tu napisane na czerwono, wystarczy kliknąć :) 



Tym razem - zupełnie nowe doświadczenie :)
Warsztaty ekologiczne Laudato si' były dla nas sporym wyzwaniem, jako że większość z nas po raz pierwszy zetknęła się z grą niejako symulacyjną na dodatek umiejscowioną w czasach bardzo bardzo odległych od naszej rzeczywistości.
Zostaliśmy podzieleni na 4 grupy, które miały odgrywać rolę różnych plemion neandertalczyków. Zadaniem każdego "plemienia" było utrzymanie się przy życiu przez 4 rundy. Utrzymanie się przy życiu oznaczało zapewnienie "plemieniu" tego co jest bezwzględnie niezbędne czyli przede wszystkim jedzenia i ciepła. Jako neandertalczycy nie mogliśmy pójść do sklepu, musieliśmy potrzebne rzeczy pozyskać z natury. Ogrzewanie jest stosunkowo proste, trzeba nazbierać drewna na ognisko. Natomiast jedzenie trzeba było zdobyć drogą zbieractwa jadalnych owoców (czyli jagód) albo polowania. Do upolowania były prajelenie olbrzymie i mamuty. O ile jelenia można upolować zapędzając go na skraj urwiska i zmuszając do skoku w dół, o tyle do polowania na mamuta potrzebna jest bardziej zaawansowana broń, ale jej nie ma na początku gry. I tu zaczynają się prapoczątki ekonomii ;) Jeżeli uda nam się uzbierać tyle opału czy jedzenia, że będziemy mieli nadwyżkę, to możemy ją "zainwestować" w różne rzeczy "cywilizacyjne" - broń, schronienie, garncarstwo, malarstwo itp. A jak się zdarzy, że na coś poważnego jednak mamy za mało zasobów, to możemy negocjować z innym "plemieniem" przekazanie ich nadwyżki - im się to też opłaci, bo z braku lodówek w tych czasach ani mięsa ani jagód nie dało się długo przechowywać, a za marnowanie zasobów są punkty karne... Żeby było jeszcze trudniej zasoby są ograniczone i jeśli je w wyniku działań wszystkich "plemion" wyzerujemy, to się nie odtworzą i "plemiona" albo wymrą z głodu albo pozamarzają. To ile zasobów pozyskujemy w każdej rundzie ustalane jest na podstawie rzutów kostką i zliczaniem wyrzuconych oczek.
Proste, prawda?
Szczerze? Niewiele z tego rozumieliśmy kiedy autorzy gry nam tłumaczyli zasady...


Po wstępnym tłumaczeniu przyszła pora na zapoznanie się z materiałami pisanymi, tabelkami, punktacją, na zadawanie pytań i ustalanie kto jakimi zadaniami będzie się zajmował - kto "idzie" po opał, kto po jagody, kto zapoluje. Czyli mamy fazę tłumaczenia na przykładach i ustalania strategii.
No i zaczynamy grać. Ekipy od jagód rzucają swoje kostki i uzyskują pierwszy jadalny zasób, podobnie ekipy od opału i od polowania na jelenie. Tu przytomnie "plemiona" postanowiły podzielić się "upolowanymi" jeleniami żeby od razu w pierwszej rundzie nie wybić wszystkich. Każde "plemie" zapewniło sobie byt i ogrzewanie, a dwa nawet mogły nieco zainwestować w lepienie garnków z gliny.


Po pierwszej rundzie już mniej więcej wiedzieliśmy o co chodzi i jak to ma działać, więc apetyty nieco wzrosły, zaczęło się planowanie co w kolejnej rundzie warto byłoby zdobyć, jaki zestaw dóbr zapewni "plemieniu" sensowny rozwój bez zbytniego ryzyka. I tym razem zasoby plemion wzrosły, można było sobie pozwolić na garnki czy malarstwo, a jedno "plemie" nawet dało radę pozyskać broń i zaplanowało w kolejnej rundzie "polowanie na mamuta". I tu wystąpiła Bożenna, która ogłosiła "plemionom", że upolowanym mamutem podzielimy się z innymi "plemionami" pod warunkiem, że nie wybiją jeleni, bo zostały już tylko dwa a chętne są trzy plemiona. Jelenie zostały oszczędzone, "polowanie" na mamuta zakończyło się sukcesem, a dzięki oddaniu nadwyżek i inwestycjom nie było punktów karnych.
No i kiedy zaczęła się gra rozkręcać a każda "zdobycz" budziła szczerą radość, musieliśmy przerwać zabawę i udostępnić salę innej grupie...


W podsumowaniu oceniliśmy grę mimo wszystko uznając ją za zbyt skomplikowaną dla seniorów i porozmawialiśmy o tym jak ważne jest szanowanie zasobów jakimi dysponuje Natura, jak ważna jest troska o jej stan i o to by rozwój cywilizacyjny nie prowadził do kompletnej dewastacji planety oraz o roli współpracy w osiąganiu sukcesu.

Bardzo dziękujemy autorom gry - trudno było, ale ciekawie :)


Przypominamy adres mailowy:

senior-swd@egonet.pl